Tag Archives: podróż

Prawie Darmasiswa

Pierwszego dnia płakałam jak dziecko, drugiego dnia się wkurzałam, a trzeciego dnia wysłałam papiery na Universitas UDAYANA. Wszystko dzięki Piotrkowi i Maćkowi, którzy trzymali rękę na pulsie i kazali, przez łzy, wypełniać mi formularze, mimo że byłam przekonana, że nic już mi się w życiu nie uda :) Oto przy ogromnym wsparciu Ambasady Indonezji i pomocy Pani Konsul zostałam studentką Bahasa Indonesia, co zaświadcza Certyfikat

Certifikasi

Darmasiswa w tym roku mi się nie trafiła, ale nie ma tego złego, bo dzięki temu, że dostałam się na ten sam Uniwersytet, gdzie Piotr dosyał stypendium, będziemy nierozerwalnymi bywalcami targowiska  w Denpasar. Szukamy lokalnej, balijskiej chaty, w której w ogrodzie będziemy mieć dmuchany basen :),  a ja szukam kupca na moje auto, bo stypendium muszę ufundować sobie sama :) Moje mieszkanie od Września będzie miało nowego lokatora, a ja mam już bilet :)

Następny rok należy do nas :)

dream team

Tagged , , , , ,

<3 TRWAJ CHWILO, JESTEŚ PIĘKNA <3

Już pisałam o Galo-Galo Island… ale przerabiam masę zdjęć z wyjazdu, która jeszcze została, a z którą chce się uporać jak najszybciej, żeby oczyścić pamięć i mózg… i ciągle nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo ważny i szczęsliwy był mój pobyt tam.

Po pierwsze tak trudno było się tam dostać – zero opisów w przewodniku – wszystko dzięki zdobytym telefonom do lokalesów, którzy pomogli nam pozyskać kolejne kontakty, aż w końcu doprowadzili nas do Mana i jego rodziny, która zabrała nas i opiekowała się nami na tym małym skrawku lądu.

Galo - Galo kecil

Po drugie ten straszny speedboat, który byłam pewna, że się przewroci na wysokiej fali… już o tym pisałam, więc nie powtarzam się, ale emocje mimo, że upłynęło tyle czasu, wciąż nie dają mi spokoju. A zapowiadało się tak miło, jak weszliśmy na pokład – są nawet zdjęcia :)

W drodze na Morotai

Ternate

Najbardziej istotną sprawą, która teraz wydaje mi się z perspektywy czasu i wydarzeń, ktore nastąpiły, najważniejszą, jest fakt, że nie było tam zasięgu ani telefonicznego, ani internetowego…. tzn… ja nie miałam, ale moja druga połowa, miała kartę indonezyjską, żeby czasem coś sprawdzić w necie… ten internet… taki dla niego ważny…

Galo - Galo Kecil

Na każdej wyspie, w każdej knajpie jest teraz internet… nawet w Kambodży i Indonezji… zamiast rozmawiać o przeżyciach, przygodach, doświadczeniach z podróży, każdy szuka czegoś, co jest akurat godzie indziej.. rozmawia z kimś, kogo nie ma na miejscu…

Uwielbiam wyspy, na których nie ma zasięgu. Takie były Togeany i taka była Galo – Galo Kecil. Całkowite skupienie na sobie, książce, na przyrodzie, na zabawie, spacerach… wygrzebywanie muszelek i wielkich zdobyczy… obchodzenie wyspy dwa/trzy razy dziennie w poszukiwaniu przygód i najlepsza zabawa w snorkowanie i pluskanie się w wodzie.

Galo - Galo kecil

Galo - Galo kecil

Galo - Galo Kecil

Galo - Galo kecil

Galo - Galo kecil

Galo - Galo kecil

Bardzo doceniam tamten czas. Niezmarnowany na myślenie o kimś innym i o czymś innym, czas bez informacji z zewnątrz… czas, w którym moi przyjaciele żeby wiedzieć, co u mnie słychać musieli odpowiedzieć sobie używając wyobraźni.
Patrząc na gwiazdy zastanawiałam się co robi moja mama i gdzie teraz jest moja przyjaciółka jedna i druga. To było jak cofnięcie się do przeszłości.

Galo - Galo kecil

Dodola

Jedynymi ludźmi, do ktorych się odzywaliśmy był Man i jego rodzina… nikt nie mowił po angielsku… nawzajem uczyliśmy się komunikowania… dużo się wtedy słówek po indonezyjsku nauczyliśmy… ja się doszkoliłam w liczbach, kolorach, nazwach jedzenia… razem wyławialiśmy ryby z fermy koło wyspy, do ktorej brat Mana codziennie dorzucał nowe okazy…

Galo - Galo kecil

Galo - Galo kecil

Galo - Galo kecil

Poznawaliśmy przyjaciół z wyspy obok – Galo – Galo Besar i wspólnie zrywaliśmy kokosy.

Galo-Galo Island

Galo - Galo kecil

Barak łączności ze światem mnie uszczęśliwia… zastanawiam się po co ciągle chcemy łączyć się z innymi, jak mamy szczęście pod ręką… ciągle nam nie wystarcza, ciągle chcemy czegoś więcej… kogoś więcej… ciągle brakuje nam wrażeń, boimy się oddać na chwile temu, co mamy…

Galo-Galo Island

Tagged , , , , , , , ,

! ŻYRAFY JEDZĄ MARCHEW za 100 Batów !

Imieniny 12.12 Safari w Kanchanaburi

Odkrycie tego miejsca dało mi wiele radości. Wszysct jeżdżą do Tiger Temple, żeby zobaczyć naćpane tygryski, dlatego pojechaliśmy tam, gdzie nikt nie jeździ, a zwierzątka biegają sobie luźno i są ciekawe przybyłych gości.

Imieniny 12.12 Safari w Kanchanaburi

Dwa lata temu nawet nie dało się znaleśc w LP wzmianki o tym miejscu i wycieczki organizowane też były nie do odnalezienia. W tym roku łatwiej było znaleść wzmianki o Safari, a mimo wszystko autobus był tylko nasz.
Generalnie jak wszędzie w Azji cena wstępu jest inna dla białasów i inna dla lokalesów, co mogę zrozumieć, bo każdy tajski maluch powinien mieć szansę nakarmić żyrafę marchewką.

Imieniny 12.12 Safari w Kanchanaburi

Jest też w cenie biletu pokaz słoni (straszny i cyrkowy) oraz pokaz krokodyli – widzialam go w odleglości dwoch lat i nic a nic się nie zmieniło… ten sam pan w długich włosach wkłada głowę krokodylowi do paszczy i tak samo ciągnie go za ogon… ale są emocję. Zwłaszcza jak trafi się na Izraelską wycieczkę, ktora chętnie bierze udział w zabawie „stanąć na krokodylu”; „włożyć rękę do paszczy gada” czy „przejechanie się na zwierzaku” – wszystko za 100 Batów.

Imieniny 12.12 Safari w Kanchanaburi

Nauczona doświadczeniem z ostatniej wizyty – chętnie kupiliśmy jak zwykle za 100 Batów miskę z marchewkami dla Żyrafek…. Generalnie za pierwszym razem trzymałam na rękach także za 100 Batów małe lamparciątko, ale po dwóch latach podrosło i tylko zmęczony życiem tygrysek leżał przy wejściu i chętnie pozował za 100 Batów.
Autobus jest bardzo tajski i stary, okna się ledwo otwierają, ale klimat bardzo Azjatycki.

Imieniny 12.12 Safari w Kanchanaburi
Muszę powiedzieć, że tym bardziej byłam podekscytowana ostatnim razem, bo pojechaliśmy wynajętym skuterem specjalnie w dniu moich imienin… do tego w autobusie byliśmy sami, więc było tak, jak byśmy wynajeli sobie żyrafki tylko dla nas :)

Imieniny 12.12 Safari w Kanchanaburi

A Żyrafki wiedzą, co jest grane i jak widzą autobusik to pędzą jak szalone w naszym kierunku i już wkładają głowy i trzeba bronić marchewek za 100 Batów. Jedna szalona żyrafa chciała mi rozwiązać stanik, bo był zielony… Wszystko, co zielone i pomarańczowe jest chodliwym towarem dla Żyrafek :) zostalam sowicie obśliniona… Czulam się jak dziecko, śmiałam się jak dziecko !!! nie wyobrażam sobie, żeby zamienić to miejsce na smutne Toger Temple, gdzie placi się za wjazd 1000 Batów (tu 400 B) a za zdjęcie z naćpanym Tygrysem płaci sie kolejne 1000 B (tu 100 B – tygrys być może też naćpany, bo jak inaczej).

Imieniny 12.12 Safari w Kanchanaburi

Zachęcam do eskapady wszystkich milusińskich kochających zwierzątka ;) A Żyrafy mają takieeee długieee rzęski, że hey !!!

Kanchanaburi

Tagged , , , , , , , , , ,