Tag Archives: manta

Hey śnieżynko :)

21.09

Kupiłam rower ! Rower jest chiński, mały i kosztował 600.000 Rp po targowaniu się i robieniu psich oczu, że studentka, że nie mam kasy i że może być używany (używanych tam nie mieli).

17.09

a tu w całej okazałości prezntowany przez Piotra

17.09

Teraz jak jedziemy na plażę to ja śmigam rowerem a Agnes z Piotrkiem darmowym bemo, które odkryliśmy :) ja z rozwianymi włosami wzbudzam sensację lokalsów, bo Denpasar jednak turystyczne nie jest. Czasem się jakiś turysta zapląta, bo szuka dworca autobusowego, ale innych przyczyn zwiedzania Denpasar raczej nie ma :) Wszytko to powoduje, że jak jadę to czasem ktoś się dziwi, a jak się dziwi to za mną krzyczy, a jak krzyczą to najczęściej „AYO BULE” co znaczy „HEY BIAŁASKO” w dosłownym tłumaczeniu… ale ja jednak pozwalam sobie na wariację i tłumaczę sobie to „HEJKA ŚNIEŻYNKO” :)

17.09

17.09

Ze spraw innych to zaczęliśmy co weekednowe zwiedzanie. Byliśmy w UBUD (zdj. na flicker) oraz na NUSA LEMBONGAN… to wysepka obok, na której nigdy nie byłam, bo zawsze woleliśmy Gili… w sumie Lembongan też fajne. Gili mam trochę przejedzone i dłużej się jedzie… a tu tylko dojazd darmowym bemo do Sanur potem public speedboat prosto do celu. Nawet z naszymi legitymacjami udało nam się wyprosić, żeby mniej zapłacić :) Legitymacja i oczy jak u psa i czasem cuda się zdarzają :)

19.09

19.09

Na samej wyspie popłyneliśmy do lokalnego portu JUNGUT BATU, bo tu więcej lokalesrkich guest house’ów niż w grzybowej zatoce ;)

Spędziliśmy trzy urocze noce u dziadka, który kiedyś był księdzem (lokalnej religii)

21.09

21.09

Ku mojej radości wreszcie odbyła się wycieczka snorkowa i panciocha mogła pobyć syrenaką :) i widzieliśmy duże manty !!! jak tylko wskoczyłam do wody to była jedna, ale tak się przejęłam, że uciekłam i potem już z takiego bliska żadnej nie widziałam. Jest dowód w postaci zdjęcia, ale tylko tej widzianej z daleko :)

21.09

21.09

oprócz snorkowania i pływania była też wycieczka rowerowa i relacje z miejscowymi. Bo cała wyspa jest jedną wielką farmą wodorostów czyli po tutejszemu „trawy morskiej”

21.09

21.09

dzięki naszym chęcią mówienia i jakieś tam już umiejętności, zagadaliśmy do małżeństwa, które ściubało sobie te wodorosty, żeby nam pokazali co robią… no i pan mąż musiał iść podwieźć kogoś łódką i powiedział, że możemy te wodorosty powiązać sobie z żonką :)
więc z Piotrkiem wpadliśmy w szał pracy :) ja uwielbiam ręczne robótki, więc trudno nas bylo od tego oderwać :)

21.09

20.09

Odkryłam również dzięki mojej ukraińskiej współlokatorce, że nazwa MOloko (zespół) pochodzi od rosyjskiego słowa Mleko… jestem niezmiernie szybka w odkryciu tej prawdy, bo pewnie wszyscy już o tym wiedzą !!!

Poza tym było trzesienie ziemi…. ponoć.. Piotrek się przebudził na tę okazję, ja i Agnes przespałyśmy… potem szukałyśmy info w sieci, ale niewiele, do Polski też nic nie dotarło, bo nikt nie pisał :)

Poza tym tęsknie, ale internet i odkrycie rozmów za kasę na Skype mnie uratowało :) Mam więc mamowo – adaśkowo – sasorowo – mirelkowo – monikowoleszkowo – alinkowoaleowo – izowo – asiowe wieści :)

Tagged , , , , , , , , , , , ,